rzesy1

Przedłużanie rzęs – wady i zalety

W grudniu zeszłego roku zaczęłam przedłużać rzęsy. Początkowo miało być to okazjonalnie na Sylwestra. Wiadomo, że wtedy większą uwagę przykładamy do tego by olśnić Partnera, ale niestety do tego potrzeba o wiele więcej niż doklejenia sobie kilku włosków nad okiem…, a to już opowieść na inny wpis. 🙂

I tak na szybcika przejrzałam kilka forów internetowych, poczytałam opinie i znalazłam swoją stylistkę rzęs.

Już jakieś 3 lata temu miałam robione rzęsy metodą 1:1, ale teraz postawiłam na tzw. Hollywody, czyli 8:1 – kępki naturalnych włosków doklejane do pojedynczej rzęsy.

Którą metodę wybrać?

Obecnie salony kosmetyczne oferują kilka metod stylizacji oka – Extreme, HD, Smart, Blink & Go, metoda objętościowa, metoda piórkowa, przedłużanie rzęs dolnych i przedłużanie rzęs metodami 1:1, 2:1, 3:1. Niestety nie wszystkie będą dla nas dobre i tu już pojawia się rola kosmetyczki, która powinna dopasować efekt końcowy do jak najbardziej naturalnego wyglądu oka. Ważne by dobrała rzęsy w taki sposób, by nadać oku właściwy kształt, charakter, otworzyć je (w przypadku opadającej powieki) albo wyeksponować jego walory i ukryć defekty. Z ciekawostek podpowiem, że proste rzęsy stworzą efekt „smutnych oczu”, a mocno podkręcone – efekt „Myszki Miki”.

20150602_184918
Którą metodę zatem wybrać by osiągnąć oczekiwany efekt naturalnego wachlarza i uniknąć wpadki?

Przedłużanie rzęs 1:1, 2:1, 3:1

Powyższy stosunek to oznaczenie, jaka liczba sztucznych rzęs doklejana jest do naszej. Z czasem mogę powiedzieć, że wg mnie najbezpieczniejsza dla oka i naturalnych rzęs jest metoda 1:1.
Każda większa ilość doklejonych włosków powoduje obciążenie naturalnych włosków, osłabienie ich, a w konsekwencji przedwczesne wypadanie. Dodatkowo zwiększa się ryzyko wklejenia rosnących rzęs pomiędzy trzy kolejne – w efekcie sklejane w jedną (2:1).

Technika „kocie oko”

Która z nas nie marzy o zalotnym kocim oku – ja uwielbiam makijaż w tym stylu, dlatego bardzo podoba mi się umiejętnie wykonana stylizacja rzęs na „kocie oko”, która polega na przedłużeniu rzęs tylko w zewnętrznym kąciku oka, dzięki czemu spojrzenie staje się wyraźniejsze i subtelnie podkreślone.
I tutaj znów należy zwrócić uwagę na odpowiednio dobraną długość i skręt sztucznych rzęs. Taką technikę najlepiej też stosować na w miarę długich naturalnych rzęsach, nie jest ona polecana dla kobiet o krótkich swoich rzęsach. Dla takiego oka najlepiej zrobić pełne uzupełnienie oka.

Hollywood lashes

Właśnie ten rodzaj stylizacji rzęs miałam robiony przez 7 miesięcy. Jest to metoda objętościowa polegająca na specjalistycznej konfiguracji i chwytaniu rzęs syntetycznych (bardzo delikatnych, niemal nie wyczuwalnych pojedynczo) i doklejaniu ich do naturalnych. W efekcie nasze wachlarze są widoczne z dość sporej odległości, ale trzeba się do takiego (niemal scenicznego i czasem przerysowanego) wizerunku przyzwyczaić.

Moja pierwsza aplikacja trwała ok. 3 godzin, a uzupełnianie – co 2 lub 3 tygodnie do 2. godzin.

Zalety:

  • poranne przygotowanie makijażu trwało dosłownie 5 minut – zapewne z racji tej, że nie stosuję podkładów, a jedynie matuję nos i nakładam róż na kości policzkowe.
    Czas spędzony na tuszowaniu rzęs wynosił ZERO minut – co jest idealnym rozwiązaniem
  • na basenie stale byłam piękna
  • zazdrosne spojrzenia koleżanek
  • wzrost zainteresowań płci przeciwnej – niestety nie tacy jakich bym chciała 😀
  • mogłam normalnie myć oczy – moja stylistka nauczyła mnie techniki dbania o rzęsy i codziennie myłam normalnie twarz, jedynie zwracałam uwagę by środek nie zawierał rozpuszczających klej olejków
  • na trzy tygodnie zapominasz o tuszu do rzęs
  • nic się nie rozmazuje pod oczami
  • czułam się piękna!


Wady:

  • mocne osłabienie rzęs naturalnych – mimo stosowania odżywek przez czas przedłużania rzęs
  • bardzo brzydko się wygląda, gdy rzęsy po tygodniu zaczynają wypadać
  • „zestaw” nie pracuje dobrze z naturalnym włoskiem i nie układa się w szeregu tak, jak przewidziała to natura.
  • czasami czułam się śmieszna i zbyt sztuczna
  • uzależnienie od przedłużania rzęs
  • osłabienie wzroku – opary kleju w dłuższej perspektywie powodują podrażnienie spojówek


PSX_20150920_152356
Obecnie od 3. miesięcy cieszę się swoimi, naturalnymi, rzęsami. Codziennie stosuję moje małe rytuały, by były wróciły do formy – wmasowuję w nie olejek rycynowy przed snem i przeczesuję szczoteczką, nie obciążam tuszami oraz aplikuję na nie dwa rodzaje odżywek marki L’biotica:

Active Lash – serum przyspieszające wzrost rzęs i brwi w pędzelku

Aktywne serum do tuszowania rzęs w szczoteczce
I w końcu zauważam efekty naturalnego pogrubienia i wydłużenia moich rzęs. Dlatego zamiast sztucznie się upiększać od jakiegoś czasu stawiam na naturalność, co podoba się zarówno mnie, jak i mojemu Samcowi.

A Wy jakie macie doświadczenia z przedłużaniem rzęs? A może polecicie sprawdzone sposoby na powrót do pięknego spojrzenia naturalnymi metodami? Chętnie sprawdzę. 🙂

VS

AboutBS

Komentarze Facebook:

  • Olga K.

    jej Dziewczyno – nie rozumiem po co doklejałaś rzęsy jak jesteś piękna jako natural look! Bo rozumiem, że zdjęcie po lewo to Ty teraz?
    Nic nie zmieniaj !

  • Kasia Ko

    Dla mnie nie ma żadnych minusów, no moze oprócz tego że one wypadają i po 4 tygodniach powinno się je uzupełnić. Ale tak naprawde oprócz tego sa same plusy. Kwestia też tego kto i jak je zakłada. Jesli chcesz namiary do poleconego salonu, to według mnie w Warszawie ten jest najlepszy http://www.salonurodyelegante.pl/cennik/oczy-rzesy/

    • Ewa Żmuda-jankowska

      dziękuję na pewno już nie przedłużę, jestem zadowolona z obecnego stanu moich naturalnych 😀

  • Kloo

    Powiem szczerze, że mi też się bardziej podobasz na lewym zdjęciu. Jesteś po prostu piękna, naturalna 🙂 Uśmiałam się z efektu Myszki Miki, może coś w tym jest. Ja też się uzależniłam od przedłużania rzęs ale robię tylko metodą 1:1. Zawsze pragnę jak najbardziej naturalnego efektu. Nie mam kłopotu z osłabieniem moich naturalnych rzęs odkąd zaczęłam stosować odżywki, przyjmować regularnie witaminy i zmieniłam salon kosmetyczny. Tak jak na początku byłam zadowolona z ówczesnego, tak odkąd Panie zaczęły używać jakiś tańszych produktów (oczywiście cena za zabieg się nie zmieniła), to miałam mega problemy z oczami i bardzo szybko rzęski mi się odklejały. Teraz chodzę do Magic Visage w Warszawie na Mokotowskiej i mogę z czystym sumieniem polecić. Na uzupełnienie chodzę co 4-5 tygodni i nie mam w ogóle podrażnionych oczu.

    • Ewa Żmuda-jankowska

      to tylko pozazdroscić moja Droga, ja się bardzo cieszę, że już nie przedłużam, niesamowicie mi się odnowiły moje rzesy dzięki olejkowi rycynowemu oraz różnym odżywkom

      pozdrawiam ciepło 🙂