Poranne rytuały – czyli jak szybko wstać i wyjść z domu

Jesień to pora roku kiedy najczęściej zasypiam do pracy i wstawanie z łóżka okazuje się drogą przez mękę. Poranna rozmowa telefoniczna z moim Szczęściem nie przynosi oczekiwanych rezultatów, skakanie po mnie psów kończy się ich wślizgnięciem pod pościel i spaniem do 8.00, a nawet 9.00 – co w czasie słonecznych poranków nigdy się nie zdarza! Jakie są zatem skuteczne poranne rytuały na szybkie rozruszanie organizmu? Co zrobić by się rozbudzić i wyjść z domu?

Okazuje się, że moje poranne rytuały nie tylko u mnie biorą w łeb jesienią! Co jest bardzo pocieszające.
Zapytałam moje zaprzyjaźnione Kobiety, jak sobie radzą z walką z własnym organizmem i jakie mają sposoby na doprowadzenie się do ładu i wyjście do pracy. I tak opracowałyśmy poradnik porannego wstawania.

Z Agnieszką przyjaźnię się od początku tego roku. To właścicielka mojego ukochanego MJUDu – kawiarni coraz bardziej popularnej wśród niespiesznych ludzi Warszawy. Aga jest matką 1,5-rocznego Zacharka.
Jej wstawanie z łóżka to całkiem fajna przygoda:

Czyli mam ci powiedzieć jak wstaję z łóżka? Jak tylko zadzwoni budzik, to tak się składa, że niemal równocześnie moje Dziecko już skacze po mnie. Zatem jak już uda mi się je okiełznać to w pierwszej kolejności nie liczę się ja tylko syn. Ubieram go. Potem dopiero siebie – jako właścicielka kawiarni z milionem spraw do ogarnięcia muszę ładnie wyglądać zatem staram się ubrać schludnie i czysto, ale i kobieco! Najczęściej niestety kończy się to tym, że naprędce, bo czas się skurczył podczas ubierania i karmienia dziecka, zakładam na siebie coś co nie wymaga prasowania, bądź już się uprasowało na suszarce do prania. Czy ja piję kawę? Piję, ale nawet nie pamiętam kiedy. Makijaż najczęściej robię w aucie. Perfumy mam zawsze w torbie!
Często cieszę się, że tak szybko mi poszło wstanie, ubranie się i wyjście z domu, a tu siedząc w aucie okazuje się, że dziecko właśnie zrobiło coś w pieluchę więc znowu wracam do domu, rozbieram dziecko …i tak nie raz wkoło, bo jeszcze okaże się, że zapomniałam kocyka przy którym mój syn zasypia i znowu biegnę z garażu na 7. piętro. Kobiety mające dzieci naprawdę mają kilka minut na wstanie i doprowadzenie się do ładu.”

Haha, jak jej czasami słucham to naprawdę myślę, że posiadanie dziecka to mała szkoła przetrwania…, ale i pokory, no bo gdzie ten czas dla siebie?

Gosia Boy, z którą lubimy się prywatnie i zawodowo, ma zawsze złote sposoby, które przyznaję kopiuję czasami i wprowadzam do własnego życia:

Po przebudzeniu woda z polówką wyciśniętej cytryny i imbirem, oczyszczanie twarzy po nocy i nałożenie dziennej pielęgnacji (jak tego nie zrobię czuje się wciąż jakby był poprzedni dzień). Następnie szczotkuję włosy i wiążę je w kucyk – to taki sygnał dla mnie samej i mojej podświadomości, że jestem gotowa na nowy dzień. 🙂 a że bardzo często pracuję w domu to na szczęście tych rytuałów nie musi być wiele.”

Jola, to dziewczyna Michała – brata mojego Love, którą znam może pół roku, ale jej styl zawsze bardzo mnie ujmuje. Ma piękne długie włosy, idealne kocie oko nad powieką i zawsze nienaganną sylwetkę. Mnie taki wygląd zająłby cały dzień, a ona:

Wstając zazwyczaj wstawiam wodę na kawę i w tym czasie idę nałożyć krem i podkład, które muszą wtopić się w cerę. Staram się robić kilka rzeczy równolegle – tych, które można ze sobą łączyć. Nauczyłam się już w 6 minut robić makijaż do pracy – jego bazą jest dobrze nałożony podkład i mocniej wytuszowane oko. Uzupełniam go bronzerem lub różem, nie tracąc czasu na pełen make up o tej porze roku – czyli pomijam utrwalacze, brokaty, gdyż powietrze jest na tyle suche, że nie potrzebuję cery dodatkowo wysuszać. Trik makijażowy, ale tylko przy zdrowej cerze – mieszam podkład z kremem rozświetlającym i nakładam na policzki, do tego tusz na rzęsy, kolorowa szminka i jestem ready.
Mam długie włosy więc by je okiełznać często kładę się spać w zwiniętych włosach – rano tylko je rozpuszczam, przeczesuję palcami i lekko psikam lakierem by utrwalić naturalny skręt.
Mam też taki sposób na to by pozbyć się splątanych włosów – do swetrów i szalików wiążę je w warkocz, taki mega w nieładzie. Buty też mam sprawdzone, wygodne na lekkim obcasie do tego klasyczny płaszcz, biała koszula, spodnie, zegarek i nawet jak jestem spóźniona to zawsze staram się elegancko wyglądać. Co widać udaje się zrobić w kilka minut.”

Pinterest

Pinterest

Z Lucy prowadziłyśmy kilka lat temu PRowo jedną z polskich marek odzieżowych. Dziś nasze drogi zawodowe się rozeszły, ale relacje przyjacielskie pozostają. Cenię ją za minimalizm widoczny na jej blogu Insider by Lucy:

Rano nigdy nie mam czasu. Wolę pospać chwilę dłużej niż do perfekcji dopracowywać makijaż. Dlatego moja poranna pielęgnacja zajmuje dosłownie chwilę. Dzień zaczynam od umycia twarzy pianką Glamglow SuperCleanse Mud to Foam. Doskonale oczyszcza i pielęgnuje cerę, a jej miętowy zapach pobudza do dalszego działania. Następnie nakładam krem, w chłodne dni wybieram Be Organic z masłem kakaowym i kwasem hialuronowym. Makijaż najczęściej ograniczam do zatuszowania cieni pod oczami korektorem Maybelline Affinitone i umalowania rzęs podkręcającą masakrą Benefit Roller Lash. Całość zajmuje mi dosłownie 5 min. Już w windzie wprowadzam ostatnie poprawki i maluję usta błyszczykiem lub pomadką ochronną.”

Jak widać nie tylko mnie czas rano przeraźliwie ucieka.

Mnie najciężej jest wstać z łóżka. Niemniej widzę mały progres odkąd zmieniłam muzykę w budziku komórkowym z The Boo Radleys – Wake Up Boo! na delikatne dźwięki natury i dzwonków do medytacji wstaję bardziej spokojnie, a moje serce nie chce od razu po przebudzeniu dostać zawału. 🙂
Moje poranne rytuały to przede wszystkim spacer z psami – 30 minut wystarczy, a jak jest bardzo zimno to ograniczam się do 15 minutowego kółeczka po Kępie Potockiej. Najbardziej nie lubię poranków, gdy muszę umyć włosy, bo doprowadzenie ich do ładu zajmuje mi zawsze ok. godziny… Bardzo ważna jest dla mnie poranna kawa oraz sok z czarnego bzu, o którym pisałam TUTAJ. Odkąd mam brązowe włosy to więcej uwagi przykładam do makijażu oczu – dzięki tutorialom w Pinterescie nauczyłam się robić kreskę nad górną powieką oraz mocniejsze brwi.
Jednak stale poszukuję idealnego linera i kredki, które się nie odbijają na powiece, a w ciągu dnia nie pokruszą… 🙂 Na szczęście nie mam do pracy na określoną godzinę więc moje poranki są naprawdę spokojne – choćby w porównaniu z Agnieszką. 🙂


Tyle ode mnie, a jak wy radzicie sobie z pierwszymi chwilami po przebudzeniu? Macie swoje poranne rytuały, bez których nie wyobrażacie sobie dnia?

AboutBS

Komentarze Facebook:

  • Aleksandra K

    Bardzo wolno i bardzo długo zajmuje mi ogarnięcie się, aczkolwiek walczę z tym 😉 Pozdrawiam i zapraszam ;*

    http://www.aleksandrakobylnik.pl

    • Ola, ja najgorzej mam, gdy wiem, ze czeka mnie spotkanie o 9 lub (nie daj Bóg wczesniej) wtedy mam mega turbo doładowanie i nie wiem w jakiej kolejnosci za co się zabrać. Też lubię poranne grzebactwo 🙂

  • Małgosia Nowicka

    Taaakkkk długie poranki… nie nie to akurat nie jest moje marzenie 😉 Od zawsze równo z budzikiem jestem na nogach. To chyba jakaś wewnętrznie wbudowana opcja 😉 O tej porze roku wypijam szklankę wody z cytryną i miodem (przygotowuje to dzień wcześniej wieczorem). Potem szybki make-up. Włosy to u mnie pikuś,bo w loki wystarczy, że włożę palce i chwilę poczochram. Ubieram się w zależności od dnia i tego co mnie czeka.Potem kawa i dla syna herbata i śniadanie. Pobudka młodego (on rzeczy sobie szykuje dzień wcześniej) i po 30 minutach jest już w szkole, a ja mogę zacząć pracę. Da radę…to wszystko w jedyne 55 minut.

    • Gosia, podziwiam poukładania swojego i Młodego. Ech i tej wody z cytryną i miodem, ja od zawsze najpierw rano kawa, dopiero po godzinie od wstania moge mysleć o sniadaniu i parzonym imbirze 🙂
      a TY wiesz, że moja Mama całe życie robiła sobie zestaw ubrań na cały tydzień lub kilka dni do przodu, gdy była jeszcze pracującą kobietą. 🙂 To naprawdę genialna opcja!