1

Mój wakacyjny niezbędnik – produkty do pielęgnacji i nie tylko…

Wakacje to jeden z tych momentów w roku, na który czekam z utęsknieniem. W tym sezonie postawiłam, po raz pierwszy od kilku lat, na Polskę i wybrzeże. Powiem Wam szczerze, że nie miałam pojęcia o tym, jak mamy piękne miejsca, i że Bałtyk może mnie zachwycić.

Nie wiem jak u Was, ale u mnie przedurlopowy stres potęguje… pakowanie. Nie znoszę go! Jeśli chodzi o ilość stylizacji postawiłam na minimalizm, ale kosmetyczkę spakowałam solidnie.

DSC_2155
Wśród moich produktów do pielęgnacji, których nie mogłam ze sobą nie zabrać pojawił się:

  1. Bidon na wodę

DSC_2197
Nie rozstaję się z nim od ok. 2 miesięcy, kiedy to dostałam go na otwarciu nowego sklepu à Tab.

Jest o tyle fajny, że mieści w sobie ok. 700 ml wody, w środku znajduje się sitko do którego wrzucamy owoce i mamy naturalną wodę owocową, a nie żadne wody smakowe zagęszczane sokami czy sztucznymi składnikami. Moja ukochana woda to ogórek, limonka i mięta – wypijam litrami!

  1. Nawilżający balsam w sprayu Vaseline

DSC_2185
To moje odkrycie! Głęboko nawilżający balsam w spray’u z dodatkiem aloesu nawilża i przynosi ukojenie skórze – zwłaszcza, gdy trochę przypiekło nas wakacyjne słoneczko. Hitem dla mnie jest system aplikacji, który pozwala nanieść na skórę mgiełkę kosmetyku i równomiernie go rozprowadzić. Dużym plusem jest szybkie wchłanianie się produktu i zapach – bardzo świeży i energetyzujący.

  1. Golden Rose Oil – odżywczy olejek do włosów

DSC_2183
Dla mnie must have! Chyba ma same zalety, no może poza ceną, bo ta jest delikatnie mówiąc spora, ale jeśli mam porównać stosunek jakości do ceny to jest bardzo wyrównany.

Jako osoba z rozjaśnianymi włosami mam problem z ich porowatością, tym, że są przesuszone, łamliwe, szybko ulegają szkodliwym wpływom słońca i dodatkowo strasznie się plączą – czyli same nieszczęścia. 🙂 Dlatego dużą uwagę przywiązuję do produktów do pielęgnacji włosów. Już kiedyś pisałam o produktach tej marki, że dla mnie są niezastąpione, a dziś powtórzę to samo przy Golden Rose Oil.

  1. Woda termalna Avene

DSC_2173
Dla mnie podstawa pielęgnacji mojej cery w takie upalne dni. Przeznaczona dla osób o szczególnie wrażliwej skórze twarzy. Ja choć mam normalną używam jej, gdy tylko czuję, że potrzebuję szybkiego ratunku, a moje policzki, czoło i nos dosłownie pękną z naciągnięcia skóry. Idealnie koi i nawilża. Przy tym jest produktem całkowicie bezpiecznym dla środowiska, co daje jej dodatkowy plus.

  1. Timotei Pure – suchy szampon do włosów

Z racji tej, że nie lubię za często myć włosów – właśnie ze względu na ich plątanie się i przesuszenie latem wrzuciłam do walizki Timotei Pure suchy szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się. Muszę przyznać, że użyłam go tylko raz, by odświeżyć skórę głowy, bo jednak nie jestem przyzwyczajona do noszenia „pudru” na włosach. Może nie jest to produkt do częstego stosowania, ale w awaryjnych sytuacjach sprawdza się w 90%. 🙂

  1. VASELINE Petroleum Jelly – wazelina kosmetyczna

DSC_2176
Dla mnie produkt typu SOS – na bardzo przesuszoną słońcem skórę, a zwłaszcza moje spierzchnięte usta i skórę na stopach – tu sprawdza się idealnie! Na pewno nie należy nią smarować całego ciała! Dużą zaletą jest pojemne i szczelne opakowanie, które w takie upały nie pozwala na rozpuszczenie produktu i zatłuszczenie wszystkiego dookoła.

  1. Antybakteryjny żel do mycia rąk

DSC_2206
W sumie to produkt całoroczny, ale jego niewątpliwe zalety dostrzega się latem, gdy idealnie chłodzi, odświeża dłonie – i mam nadzieję eliminuje tyle bakterii ile ma napisane na tubce. 🙂

Żel ma całkiem przyjemny zapach i konsystencję, choć przy dużych temperaturach lubi się nadmiernie rozpuścić i wypłynąć niczym woda. :/ Na szczęście nie brudzi. 🙂
Zauważyłam też, że mimo zawartości alkoholu, ranka, którą miałam na dłoni nie piekła mnie, a skóra po jego zastosowaniu – kilka razy w ciągu dnia – nie wysuszała się nadmiernie.

Duży plus za kilka rodzajów opakowań – jest w czym wybierać i naprawdę przystępną cenę.

  1. Regenerujący balsam do ust – Blistex

DSC_2160
Wazelina wazeliną, ale do torebki wrzucam Blistex! Ma chyba same zalety. Zapach – jakbym dopiero co użyła pasty do zębów. Konsystencja – lekki, nawilżający krem. Działanie – jeśli macie mocno wysuszone usta wystarczy grubsza warstwa i już po chwili są mięciutkie i bez popękań.
Opakowanie – zakręcana tubka z wyprofilowanym aplikatorem. Jedynym maleńkim minusem jest kolor – produkt jest biały, zatem jeśli chcecie nałożyć jego grubą warstwę w ciągu dnia będziecie wyglądać dziwnie. 🙂

  1. Relaksujący olejek do masażu Aromakologia – L’OCCITANE

Gdy po całym dniu pieszych wędrówek lub rowerowych wojaży wracałam do pokoju jedyne o czym marzyłam to kąpiel i nasmarowanie ciała tym oto olejkiem. Dla mnie obłęd. Idealnie odpręża i koi zmysły, a poza tym działa pobudzająco… 🙂
Stworzony ze słodkiego olejku migdałowego z Prowansji, pozostawia skórę jędrną, satynową i pachnącą w 100% naturalnym zapachem.

  1. Cleanic deo fresh – dezodorant w chusteczce

DSC_2260
Dla mnie kolejny produkt typu „na ratunek”, ale byście nie pomyślały, że warto go używać bez wcześniejszego antyperspirantu.
Na forach przeczytałam wiele negatywnych opinii o tych chusteczkach i faktycznie, jeśli kobiety chcą je traktować jako produkt „zamiast” to się zawiodą.
Ja miałam je na wypadek awarii – same wiecie jak to jest po kilku godzinach spędzonych na spacerze w temperaturze ponad 30’C!
Cleanic deo fresh w sytuacji wymagającej odświeżenia sprawdziły się super. Mają przyjemny, nienarzucający się zapach. Nie są przesadnie nasączone produktem, a pachy po przetarciu nimi mają wyczuwalny talk na sobie. Na pewno z nich jeszcze skorzystam.

  1. Daisy dream by Marc Jacobs

DSC_2199
Mimo iż Marc Jacobs kojarzony jest głównie ze światem mody, nic nie stoi na przeszkodzie wypuszczania na rynek perfum sygnowanych swoim nazwiskiem. 🙂
Dla mnie Daisy Dream to genialne perfumy na co dzień. Lekkie. Przyjemne. Kobiece. Zawsze w tle. Niestety zapach szybko się ulatnia i warto je mieć przy sobie by użyć ich się po raz kolejny.

No i ten flakonik ozdobiony małymi stokrotkami – naprawdę można się zauroczyć. 🙂
Można je znaleźć np. w perfumeriach Douglas.

  1. Loewe Cool

DSC_2173
Loewe zadebiutowały w 1972 roku i były pierwszymi perfumami marki Loewe. Przeznaczone dla kobiet cieszących się życiem. Optymistek. Po niemal półwiecznej przerwie marka powróciła z ich sobowtórem na rynek i wykreowała zapach „L Loewe Cool” – pachnący świeżością, niewymuszoną swobodą, młodością, szczęściem i klasą.

Co mnie w nim urzeka – to chyba połączenie włoskiej cytryny, mandarynki i szczypty czerwonego pieprzu, który kocham! Do tego dołożona nuta gardenii, absolut róży i aromatyczny urok jaśminu i jestem już jego wierną fanką.
Perfumy te możecie nabyć wyłącznie w perfumerii SEPHORA.

Z chęcią dowiem się jakie są Wasze niezbędniki podczas tegorocznego sezonu wakacyjnego,
a w związku z powyższym wpisem mam dla Was konkurs, w którym możecie wygrać kosmetyki do pielęgnacji włosów marki TIMOTEI.

Wystarczy „sprzedać” mi swój sposób na pielęgnację przesuszonych włosów. Ja oczywiście go przetestuję i wybiorę najbardziej pasujący do mojego blondu. 🙂

Podpowiedzi przysyłajcie na maila: redakcja@backstage-show.pl

czekam na nie od dziś przez tydzień, tj. do 18.08.2015 r. Mam dla Was 5 kompletów kosmetyków do włosów.
Warunkiem uczestnictwa w zabawie jest udostępnienie tego wpisu u siebie na wallu i zrobienie go publicznym – tak bym mogła Was podejrzeć. Oczywiście. 🙂

2
Pięknego dnia życzę i czekam na sprawdzone przepisy dotyczące pielęgnacji włosów. 🙂


Zestawy kosmetyków do pielęgnacji włosów wędrują do:
1. Małgorzata Chwiła
2. Agnieszka Nitka
3. Hubert Górczyński
4. Ola Polańsky
5. Magda Rembacz
Gratuluję i proszę o podesłanie danych do przesyłki. 🙂

AboutBS

Komentarze Facebook: