29112011098 (747x1024)

Lekcja historii Polski na pokazie jesienno-zimowej kolekcji Roberta Kupisza

Na ten pokaz warto było czekać! Godzinne opóźnienie jakby nagle przestało stanowić problem, a wbijający się stolik w moje plecy nie robił już na mnie żadnego wrażenia, gdy usłyszałam pierwsze dźwięki patriotycznego utworu „O mój rozmarynie” w wykonaniu Anny Marii Jopek, a moim oczom ukazały się sylwetki cieniste na wielkim ekranie dotychczas świecącym pustką.
Pokaz jesienno-zimowej kolekcji Roberta Kupisza czas zacząć …

Grzecznie „zrobieni” chłopcy i dziewczęta pojawili się na wybiegu.
Kilkanaście sylwetek przemaszerowało równym krokiem w kierunku fotoreporterów. Stylizacja czarno biała. Przypadła mi do gustu i spowodowała pragnienie zobaczenia co będzie dalej.

Dalej były już „małe kupisze”.

Lubię niewymuszony styl Roberta. Projektant nie sili się na wielkie prognozowanie trendów, a tworzy modę, jaką czuje. Wydaje mi się, że we wszystkim co zaprezentował nam wczoraj , śmiało wyszedłby na ulicę. I ja to kupuję.

Kupuję cały pokaz. Bardzo spójny i konsekwentny. Począwszy od choreografii, muzyce poprzez na kolory kolekcji, na krojach skończywszy.

Podoba mi się, że Kupisz starał się tchnąć w nas ducha powstańczej Polski. Że nie zapomina o pięknej historii naszego kraju. I przenosi ją, dość udanie, na wybieg.

Co urzekło mnie najbardziej?
Szarość i czekoladowy brąz. Zwłaszcza w kilku , kopertowo wiązanych kreacjach kobiecych.
Poza tym, już marzę o koszulce z orzełkiem i męskich spodniach z krótką nogawką.

Nie zachwyciły natomiast przypominające ni to kokon, ni worek , długie, bezkształtne „worki” – które miały być płaszczami na zimową porę …

Jest to już drugi pokaz Roberta Kupisza.
Już, albo dopiero drugi. Niemniej w ciągu tych 6. miesięcy przerwy pomiędzy poprzednią kolekcją nie da się nie zauważyć postępów jakie młody stażem projektant poczynił. Nie da się też nie zwrócić uwagi na to, że stale jest normalny, że nie odbiła mu przysłowiowa „woda sodowa” do głowy i że na koniec pokazu tak pięknie zatańczył z Anią Jopek.

Ja i nasza redakcja trzymamy kciuki i z niecierpliwością czekamy na kolejny spektakl w wykonaniu Roberta Kupisza.

Ps. Za jakość zdjęć przepraszamy – wykonane są telefonem komórkowym Nokia C7.

AboutBS

Komentarze Facebook: