Ilona

Ilona Felicjańska – niezła z niej Szczęściara!

Znamy się już kilka lat, a tak naprawdę kilka dni temu usiadłyśmy i dobre dwie godziny spędziłyśmy na rozmowie o życiu, o tym co nas boli, co cieszy, jak dojrzałyśmy jako kobiety, jak zmieniło się nasze życie przez ostatnie lata naszej znajomości, o tym co jest dziś i jak będzie wyglądać nasze jutro. Rozmowa szczera – bardzo, bo z Iloną nie da się inaczej! Ilona Felicjańska – wg mnie jest kotem, bo zawsze spada na cztery łapy…

Umówiłam się z nią na kawę w kawiarni Lubię To! W sumie to przyznam się Wam, że gdy biegłam na spotkanie z Iloną w pewnym momencie w mej głowie pojawiła się myśl: Boże, ale jak ona teraz wygląda – nie widziałyśmy się bowiem ponad rok, a na Facebooku ona ciągle inaczej wygląda!

W kawiarnianym ogródku tłum gości, jednak jej nie jestem w stanie przeoczyć – oaza spokoju, wyciszenia i kobiecości – to pierwsze co kiełkuje w mych myślach. Drugie to: chyba zaczęła uprawiać jogę… Wygląda pięknie! Dojrzale! Inaczej niż ostatnio.

Ilona2
Dzień dobry! Ty wiesz, że bałam się, że Cię nie poznam! Idę i myślę, jak Ilona Felicjańska wygląda dziś. Co czas zrobił z jej ciałem i twarzą…

Hahaha (szczery i naprawdę piękny śmiech) – no jak wygląda, jak kobieta pogodzona z życiem. Szczęśliwa, ale stale w ruchu. Chyba ten ruch, te zmiany w moim życiu powodują ten uśmiech i to że mam tyle siły w sobie, no ale to są zmiany, które przeszłam. Zresztą nie tylko czas działa na mą twarz, a każdy spotkany człowiek. Właśnie jestem po kolejnym spotkaniu autorskim i powiem ci Ewa, że te wszystkie kobiety, które spotykam, to one rysują się na mojej twarzy.

Czyli co – zostałaś teraz pisarką?

Nie ja stale jestem sobą, tym kim byłam od lat – ja zawsze mówiłam, że chcę pomagać i pomagam. Jestem taką społecznicą! Pomoc zaczęła się już dawno, ale zaczęła się od dzieci – to przyszło naturalnie, bo sama mam dzieci więc komu innemu mogłabym nieść pomoc, jak nie im. No, ale jak to w życiu bywa wypadek i wszystko to co koło niego miało miejsce, spowodował, że jestem w tym punkcie życia, w jakim jestem. Że pomagam ludziom z uzależnieniami i to nie tylko kobietom, ale i innym młodym ludziom.

Sama dostałaś niezłą lekcję od życia, czy teraz mam rozumieć, że Ty uczysz innych?

Gdy zaczynasz drogę rozwoju pewne wydarzenia w życiu zmuszają cię do refleksji, budzą cię z funkcjonowania nie do końca w swojej skórze. Często jest tak, że zwyczajnie nie potrafimy żyć własnym życiem, opieramy się na tym co mamy, ale jakoś nie funkcjonujemy w 100% jako my. Ja żyłam pełnią życia, ale żyłam nie dokończa jako ja. Żyłam raczej tak jak oczekiwali tego ode mnie inni – widzieli we mnie dobrą żonę, matkę, partnerkę. I ja tak kreowałam siebie.

I wiesz, ja chyba szukając tej akceptacji wkoło mnie starałam się żyć tak jak chcieli widzieć mnie wszyscy wkoło. Ja szukałam zrozumienia i miłości, bo sama tej miłości nie miałam i robiłam wiele rzeczy nie do końca spójnych ze mną samą, a takich jak myślałam, że inni by chcieli bym je robiła. Ktoś ładnie powiedział, że „nie zna dobrej metody jak odnieść sukces, ale zna świetna metodę jak odnieść porażkę – chcieć dogodzić wszystkim” – i ja w to wpisuję się świetnie.

Teraz po 5. latach mogę powiedzieć, że nie żałuję niczego w moim życiu, a zwłaszcza tych ciężkich sytuacji, spotkań z ludźmi, którzy dali mi najtrudniejsze lekcje, bo to właśnie na tym polega by wyciągnąć wnioski, że życie nie jest przeciwko nam, a chce naszego szczęścia. I właśnie stawia nam takich ludzi wkoło nas, by nauczyli nas środka, bilansu, by nie być zbyt naiwnymi, by nie przyjaźnić się ze wszystkimi, a umieć wybierać. Także, te moje lekcje sprawiły to, że dzisiaj mogę nieco bardziej wczuć się w problemy moich Czytelniczek, które przychodzą na moje spotkania autorskie i nie raz dzielą się bardzo intymnymi sytuacjami w życiu.

Ilona Felicjańska psycholog?

Nie powiem, bo studia dają wiele wiedzy jak rozmawiać z ludźmi współuzależnionymi, czy uzależnionymi, ale nie stawiam się podczas spotkań autorskich w roli psychologa.
Mówię o uzależnieniu jako chorobie, pod którą ludzie nie raz dostosowują całe swoje życie. Trzeba to uświadamiać i mówić na głos. Uzależnienie jest chorobą demokratyczną, ale może być impulsem do zmian, bo skoro pijesz to od czegoś uciekasz. Zastanów się od czego – od pracy, mieszkania, od partnera… Wg mnie choroby to nasi cisi przyjaciele, którzy mają nam podpowiadać jak bardzo nie potrafimy żyć, jak nie radzimy sobie z emocjami, jak bardzo sami siebie katujemy niewybaczeniem, bolesnymi wspomnieniami, zranieniami, nie potrafimy wybaczyć i iść do przodu. Trzeba nauczyć się wyciągać wnioski, brać odpowiedzialność za samego siebie i kreować swoją rzeczywistość na podstawie własnych myśli, trzeba się programować na dobro – mówię to każdemu kogo spotykam.

Chcesz powiedzieć, że zamieniłaś swoich przyjaciół na spotkania autorskie? Jak dzielisz czas pomiędzy swoim życiem w drodze, a czasem dla bliskich?

To jest tak, że w miarę jak dojrzewamy, jak się zmieniamy i ludzie wkoło nas się zmieniają. Faktycznie obok mnie jest teraz dużo nowych osób, ale to wynika nie tylko z tego, że piszę książki, jeżdżę po Polsce ze spotkaniami autorskimi, ale np. skończyłam pierwszy rok studiów, na którym przewinęła się cała masa ludzi mnie inspirujących do działania i życia, nie mam tak, że siedzę w domu i jestem zamknięta w czterech ścianach – chociaż mogę powiedzieć, że gdzieś w środku jestem samotnym wilkiem, ale wkoło mnie mam też ludzi z którymi przyjaźnię się od lat i znamy się jak łyse konie. Obserwujemy się. Inspirujemy. Dajemy energię do działania. To cudowni ludzie, bez których nie wyobrażam sobie siebie. To np. Beatka, która mieszka w Toruniu, Gosia, z Rabki, Aneta, z którą spisałam swoje 3 książki, to Oscar, z którym zjadłam dzisiejsze śniadanie i zawsze gdy tylko jestem w Krakowie, nie wyobrażam sobie bym mogła z nimi się nie zobaczyć czy moja Ewelina i Arcadius, których mam tu na miejscu, w Warszawie.

Nigdy nie będzie tak, że zapomnę o ludziach mi bliskich. To nie ja! Zbyt dużo mi dają i uczą mnie tego jaka jestem, bo tylko w oczach drugiego człowieka widzimy siebie.

No dobrze Ilona, ja rozumiem, chęć niesienia pomocy innym, ale czy to nie jest tak, że te wszystkie książki, które napisałaś nie są najbardziej potrzebne samej Tobie?

Ostatnio przeczytałam recenzję swojej ostatniej książki, że „Felicjańska Ameryki nie odkryła”. Ja nie odkrywam Ameryki, bo nie jestem naukowcem, nie robię badań. Ja odkrywam to, co dla mnie jest osobistą Ameryką, a co przede mną odkryli już dawno inni i chcę się tym podzielić z innymi. Mając świadomość, ba myśląc, że jestem osobą dojrzałą okazało się, że wcale nią nie jestem. I że jednak nie potrafię żyć kompletnie. I podróże po Polsce i spotkania z kobietami pokazują mi, że nie jestem w tym osamotniona. Także tak pomagam samej sobie, ale również i tym, którzy mnie czytają. Bo okazuje się w czasie spotkań, że ktoś po lekturze mojej książki przemyślał coś i zaczął żyć dla siebie. Zaczął o siebie walczyć.

Wierzysz, że to co teraz robisz jest na zawsze? Że to jest droga właściwa dla Ciebie?

Wiesz Ewa ja wiem, że bardzo dużo ludzi wkoło mnie ma swój plan na mnie, że widzi mnie w innym miejscu niż jestem, ale to ja jestem sterem i jedynym wykonawcą i realizatorem mojego życia. Czasami mam takie pytania do siebie – Ilona czy jesteś pewna, że to co robisz jest dla ciebie? I mam dużo zwątpień i ciężkich chwil. I nierzadko słucham od ludzi: Ilona idź do pracy. No, ale z drugiej strony ja pracuję. Naprawdę ciężko pracuję, tylko mam inną pracę niż większość Polaków. Ale ja naprawdę nie leżę i nie pachnę. 🙂

Kiedyś prowadziłam swoją firmę eventową, ale wspominając to doświadczenie wiem, że to jest etap, który zakończyłam. Sama siebie zapędziłam w kozi róg tą nadgorliwością i perfekcyjnością. Przecież te moje eventy komercyjne były bardzo duże i klienci byli zadowoleni. I chyba zjadła mnie pycha w pewnym momencie. I to był bardzo ważny etap, bo dał mi naukę, z której wyciągnęłam wniosek, że ja już nie chcę tego robić i do tego wracać. Wracając do myśli z początku naszej rozmowy – ja jestem społecznikiem.

Czyli niczego Ci nie brakuje?

Czasami usiądę i myślę, że obecnie jest lepiej niż było jeszcze kilka lat temu, ale zawsze mogłoby być lepiej. Wiesz, ktoś cię obserwuje z boku i mówi: ta Felicjańska to szczęściara, jeździ po całej Polsce, ta to ma teraz kasy. A to wcale tak nie wygląda. Nie brakuje mi niczego, bo mam to czego szukałam bardzo długo – odnalazłam siebie, dojrzałą, spełnioną, świadomą siebie kobietę. Pieniądze są teraz ostatnią rzeczą, której mi jeszcze czasami brakuje, ale absolutnie nie mogę narzekać na nic.

Ale widzisz, to chodzi o to by wszystko mieć w pamięci. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że nie mam kompletnie pieniędzy, a jestem naprawdę szczęśliwa. I ja nawet wiem, kiedy to było – w momencie, że to nie pieniądze dają szczęście, no ale nie ukrywajmy, że w tym szczęściu nam pomagają.

Ilona Książka
„Znalazłam klucz do szczęścia” to Twoja ostatnia książka – do kogo ją kierujesz?

To jest 5 lat moich poszukiwań. Bez względu na to czy jesteś uzależniony, czy jakakolwiek inna trudna sytuacja w życiu Cię spotkała, ta książka ma ci pokazać, że z każdego upadku można wstać, że wystarczy siła woli i dobre chęci, krok po kroku uda się pokonać nasze słabości by stanąć na nogach i zacząć żyć. Nie ma jednej, uniwersalnej, recepty na szczęście. By je odnaleźć, każdy z nas musi wybrać właściwą dla siebie ścieżkę rozwoju osobistego, a mówię to wszystko na swoim przykładzie.

Plany na jutro?

Dużo. Mam teraz jeden pomysł w głowie. Nie wiem czy chcę mówić więcej, ale już ściągam do siebie pozytywne wibracje i myślę o nim dużo, także wierzę, że się uda. Szukam partnerów i wiem, że jeśli zacznę powoli wszystko spinać w mej głowie to projekt zostanie zrealizowany.

Na pewno nie będę rezygnować ze spotkań z ludźmi i z sesji zdjęciowych, w których stale biorę udział. Nie przestanę się uśmiechać do ludzi, do siebie i do życia…

Rozmowa bardzo szczera, osobista, żałuję, że nie udało mi się jej spisać słowo w słowo, bo to co znajdziecie na mojej stronie to zaledwie cząstka inspirującego spotkania z Iloną Felicjańską. Ja osobiście zachęcam Was do sięgnięcia po jej ostatnią książkę, która dla mnie samej jest bardzo radosna. Taka jak jej autorka w tym momencie. A jeśli tylko macie szansę wziąć udział w spotkaniu autorskim Ilony wybierzcie się, na pewno ten czas nie będzie stracony!

Ilona1

Zdjęcia pochodzą z Fan Page Ilona Felicjańska.

AboutBS

Komentarze Facebook:

  • Monika Barańska

    Lubię p. Ilonę, pozytywna i piękna kobieta. Wiem, że często prasa pisze o Niej mało pochlebnie, co dla mnie jest smutne bo pokazuje jak bardzo można oczernić drugiego człowieka. Mocno kibicuje Pani Ilonie w końcu ukończyła szkołę w moim rodzinnym mieście – Bełchatowie 😉 <3 Buziaki :*

    • Ewa Żmuda-jankowska

      Jest takie ładne powiedzenie : nie oceniaj ludzi po okładce. Szkoda, że o tym zapomina tak wiele osób 😕