DSC_6909

La Mania – wielka moda w skromnych, polskich, progach

DSC_6903

Pamiętam swój pierwszy pokaz La Manii w Arkadach Kubickiego. Przyznaję się bez bicia, że poszłam na niego w kompletnej niewiedzy kto zacz i dlaczego wszyscy się tak ekscytują… Pamiętam też, że ta pierwsza kolekcja wywarła na mnie wrażenie tak silne, że żadna późniejsza nie zapadła w mej pamięci aż tak.

Wtorkowy pokaz w zamierzeniu chyba miał być szczególny.
Balet. Trzy odsłony kolekcji. Kolekcja La Mania Petite – w której się zakochałam!
11 sukni ślubnych i Ewa Chodakowska w roli Panny Młodej oraz aukcja na rzecz sparaliżowanej Beaty Jałochy – to zdecydowanie dość dużo jak na jeden wieczór. I oczywiście nadmiar atrakcji spowodował wg mnie lekki chaos wśród zgromadzonych…
Jednak nie o tym ma być.

Za co cenię projekty La Manii?
Za nowoczesną elegancję. Połączenie minimalizmu i luksusowej, niewymuszonej prostoty.
Podstawową formą wokół której skupiły się kroje było koło odmieniane na wszystkie możliwe sposoby: były rozkloszowane suknie, spódnice cięte z koła i rękawy w formie dzwonków. Dużo było satyny w pastelowych barwach pudrowego różu i złoto-żółtego szampana.
Kontrapunktem dla modernistycznych materii były ręcznie obszywane wykończenia w duchu tradycyjnego wielkiego krawiectwa. Detale przenoszące kolekcję z kręgu prêt-à-porter na poziom semi-couture.

Co mi się nie podobało???
Treny. Zwłaszcza te inspirowane motywem wodospadu!
Suknia, którą miała na siebie jedna z modelek i Hanna Lis nadawała się wg mnie na strój Aniołka zasiadającego na bożonarodzeniowej choince …

Moim ulubionym setem z pokazu był poniższy:
DSC_7594Założyłabym to razem i osobno, na wieczór, w ciągu dnia, na formalne spotkanie, randkę i obiad z przyjaciółmi. Takich zestawów mi brakowało.
Mimo iż projektantka starała się obok wieczorowych i koktajlowych kreacji przemycać świeże, bardziej sportowe modele w duchu miejskiej elegancji dla mnie były one zbyt wydumane i niepasujące do polskiej rzeczywistości.

Podsumowując: markę stworzoną przez Joannę Przetakiewicz odbiera się różnie. Jedni są jej wiernymi fanami. Inni krzywią się, zapewne z zazdrości, że osobie niezwiązanej ze światem mody udało się w tak krótkim czasie stworzyć Dom Mody.
Osobiście w swej szafie nie posiadam nic z projektów La Manii, nie wiem czy kiedykolwiek coś się w niej znajdzie. Jednak przyznaję otwarcie – na jej pokazy lubię chodzić, bo mimo iż bywają za długie, zawsze dopracowane są w najdrobniejszym szczególe i wprowadzają odrobinę wielkiego świata na nasz rodzimy rynek.

AboutBS

Komentarze Facebook: